Wieczorem, kiedy już wszyscy śpią…

Mam na imię Michał i jestem tatą. Mam trzy wspaniałe córki i bardzo je kocham. Wieczorem, kiedy już wszyscy śpią, lubię przejść korytarzem i po kolei zajrzeć po cichu do ich pokoi. Mogę przez chwilę popatrzeć jak śpią, położyć ręce na ich głowach w geście błogosławieństwa i krótko się o nie pomodlić. To taki mój wieczorny rytuał. Nie wiem, czy już wspomniałem – mam trzy wspaniałe córki i bardzo je kocham!

Gdyby nie to, że samemu zaprojektowałem nasz dom, napisałbym, że ktoś świetnie to wymyślił. Wszystkie drzwi do dziecięcych sypialni rozmieszczone są na tej samej ścianie długiego korytarza, a to czyni mój wieczorny rytuał piękniejszym, a nawet nieco baśniowym. Idąc wzdłuż korytarza, po kolei zaglądam do sąsiadujących pokoi i myślę sobie, że jestem najszczęśliwszym tatą na świecie. Prawda jest jednak taka, że planując układ pomieszczeń w naszym domu, w ogóle nie robiłem tego z myślą o ‚wieczornym obchodzie’. Po prostu samo tak fajnie to wyszło.

Moje córki różnią się między sobą. Różnią się charakterem, wyglądem, usposobieniem, zdolnościami i zachowaniem. Ale – o czym już chyba wspominałem – kocham je najbardziej na świecie. I nie chcę, żeby kiedykolwiek ze sobą rywalizowały albo porównywały się między sobą.
Nie jest tak, że bardziej kocham tę, która najładniej rysuje. Albo tę, która ma najlepsze stopnie. Albo tę, z którą najrzadziej się nie zgadzam. Nic z tych rzeczy. Niezależnie od tego, jak się zachowują, i co im się udaje, a w czym ponoszą porażki – wszystkie kocham tak samo mocno i każda jest w moich oczach najcudowniejsza na świecie.

Oczywiście – nie zawsze jest różowo. Czasem się kłócimy, czasem złościmy się na siebie. Czasem jedna powie coś głupiego, a inna zrobi coś niezbyt dobrego. Ale mimo to każda wciąż jest w takim samym stopniu moim ukochanym dzieckiem. I mam nadzieję, że cały czas doskonale o tym wiedzą. Kiedy do najmłodszej mówię, że kocham ją najbardziej na świecie, zazwyczaj odpowiada, że to samo mówię też dwóm starszym. Tak – odpowiadam – im też to mówię, bo je również kocham najbardziej na świecie. Starsze już nawet tego nie komentują – przywykły do tego osobliwego paradoksu ojcowskiej miłości.

Kiedy kłócą się między sobą (a czasami to się zdarza), jest mi strasznie smutno. Kiedy mówią sobie niemiłe rzeczy, mnie rani to najbardziej. I nawet jeśli wiem, że jedna ma rację, a druga się myli, to nigdy nie jest tak, że kocham tylko tę, która ma słuszność. Racja nie ma tu nic do rzeczy, wciąż wszystkie kocham tak samo mocno. Jest mi przykro, kiedy w ich rozmowach słychać brak szacunku i miłości. Za każdym razem, kiedy złoszczą się na siebie, powtarzam do znudzenia – wy się kłócicie, a mnie to rani. Sytuacji, w której jedna powiedziałaby do drugiej – nie jesteś już moją siostrą – nawet nie umiem sobie wyobrazić.

Chciałbym, żeby moje córki zawsze były dla siebie darem i wsparciem. Wspólnie z Izą bardzo lubimy patrzeć, jak razem spędzają czas – rozmawiają, bawią się, słuchają muzyki albo oglądają wspólnie film. Wiemy, jak bardzo się potrzebują i jak wiele mają sobie do zaoferowania. Właśnie dlatego, że kocham je tak mocno, zależy mi, żeby one też troszczyły się o siebie, szanowały się i kochały.

Dzisiaj kończę ‚wieczorny obchód’ i patrzę na moje córki z taką myślą – skoro ja (słaby i ograniczony, przeciętny tata) myślę o moich dzieciach w ten sposób, to może Pan Bóg (który jest nieskończony i doskonały w miłości) podobnie patrzy na nas. Chciałbym zachęcić Cię, żeby jeszcze raz przeczytać ten tekst i zobaczyć w nim nas, chrześcijan, czyli… pokłócone ze sobą dzieci kochającego Ojca.

„Daję wam nowe przykazanie: Kochajcie się wzajemnie;
kochajcie jedni drugich tak, jak Ja was ukochałem.”
Ewangelia Jana 13, 34 (SNP)

 

karol-michalak

Michał Włodarczyk

Pin It on Pinterest

Podziel się

Udostępnij ten post znajomym!